Odchudzam się!

Aby wbić się bez wstydu w sexy bieliznę :)

Dałam ciała

Przerwałam dietę. Mój styl życia i brak silnej woli wszystko rujnują :(

Może wkrótce dam sobie kolejną szansę…

Waga

We wtorek waga pokazywała 69,7kg. Dzisiaj 69,1kg, ale tylko do czasu kiedy coś zjadałam.
Mój BMI: było 25,6… nadwaga jest od 25. Teraz, po dwóch dniach jest 25,38.
Docelowe BMI: 19-20, czyli ok. 52-55kg. Nie wiem czy jest to możliwe, bo kiedyś, gdy ważyłam 58kg, to już czułam się za “lekka”.

Drugi dzień odchudzania

Jakoś daję radę.

Już kiedyś dawno, dawno temu sprawdzałam, czy można odzwyczaić się od słodyczy. Da się, ale trzeba wytrzymać jakieś dwa tygodnie bez grama cukru, a potem się pilnować. Cukier to nałóg jak każdy inny… trudno rzucić, a powrócić jest bardzo prosto. Ja nie wytrzymałam za długo, bo jakieś trzy tygodnie, ale bez słodyczy czułam się niemal jak nowo narodzona, lekka itp. :) Myślę więc, że jeżeli nawet nie da się od tego uciec na stałe, to czasem warto na jakiś czas przystopować.

Wczoraj i dzisiaj jadłam w ramach posiłku białkowego smażonego kurczaczka z przyprawą do gyrosa i śmietankę 18%. Kłóci się to strasznie z moim poczuciem, czym jest dieta. Hay dopuszcza śmietankę, ale radzi unikać tłuszczu. Dopiero zaczynam, mój organizm jest się przestawia, a ja nie mam jeszcze “nawyków”, ani wypróbowanych połączeń czy przepisów, więc traktuję ulgowo ten tłuszczyk. Jutro na obiadek będzie danie węglowodanowe… ziemniaki ze śmietanką? Ryż z… czym? Makaronu pełnoziarnistego nie kupiłam, a jutro pewnie nie będzie mi się chciało iść gdzieś dalej do sklepu, bo na moim “zadupiu” nic nie ma :(

Mam problem z mozzarellą. Ubóstwiam ją :) Ale nie wiem, czy mogę sobie ją jutro zjeść z pomidorkiem na śniadanie. Myślę, że mogę… Zjem :) I tak jem zdrowiej i mniej niż dotychczas. Mojej diety nie traktuję jako diety cud, więc chyba szaleć nie muszę, nie?

Pierwszy dzień ochudzania

W weekend postanowiłam, że się odchudzam. Wczoraj nie miałam czasu. Dziś się odchudzam. Wreszcie!

Długo szukałam odpowiedniej dla siebie diety. Czy ją znalazłam? Wątpliwe. Brak diety  jest chyba jedyną odpowiednią dietą dla mnie. Ale spokojnie! Od dziś walczę z tym przekonaniem ;)

Moja nowa dieta: dieta Dra Haya. Może pomoże, może nie pomoże, ale raczej nie zaszkodzi. Jest o tyle fajna, że nie muszę rezygnować ze wszystkiego, co lubię, a tylko z wybranych kilku rzeczy, np. czekolady… Oj, z nią najtrudniej jest mi się rozstać :( Ale w końcu trzeba coś zrobić, aby zgubić 10-kilogramowy nadbagaż.

Pytanie, czy wytrzymam?

Z weekendu została resztka ciasta. Nie ważne, że jest trochę spalone. Zjadłabym, ale oznaczałoby to rezygnację z jednego normalnego posiłku.

Siostra zrobiła fajną sałatkę, ale co z tego jak zmieszała ogórki, jajka i pomidory. Czyli, według diety jest całkowicie zakazana. A tak ładnie wygląda…

Pokus jest wiele, a to dopiero pierwszy dzień…